Zmierzch Romea i Julii?
Tak więc nadeszły Walentynki. Trudno o nich zapomnieć poruszając się po mieście, gdzie każdy sklep lub kiosk bije charakterystyczną czerwienią i setkami serduszkokształtnych form. I jak co roku samotne panny wzdychają (cytat z Internetu): „Romeo! Romeo!! Gdzie jesteś cholero? Marznę przez Ciebie na balkonie…!!!”
Do niedawna klasycznym przykładem wielkiej miłości była właśnie szekspirowska para: Romeo i Julia. Ona – panna z dobrego domu, piękna, dla zwykłych śmiertelników niedostępna, ale z miłości gotowa na wszystko. Po prostu ideał. No.. może prawie, bo gotować nie umiała, a dla polskich wielbicieli schabowego, ta cecha w partnerce jest wielce pożądana. Adoratora naszej Julki można opisać krótko: kocha ją i już. Skacze po balkonach, śpiewa serenady, naraża się całej rodzinie, ale kocha i wie, że to ja jedna, jedyna, „najedyniejsza”. Gdyby zapytać ile dziewczyn choć raz w młodości westchnęło: „Ach gdzież jest ten mój Romeo??!”, to dam głowę, że co druga do dziś tak wzdycha, nawet jak się nie przyznaje. Łącznie ze mną.

Claire Danes i Leonardo DiCaprio jako Julia i Romeo
I tak było przez lata. Romeo i Julia – kochankowie idealni. Była w międzyczasie jakaś konkurencja m.in. w postaci Tristana i Izoldy, czy niezatapialnych z Titanica: Kate i Leo, lecz szybko o nich zapominano i wracano do Szekspira. Jednak w ostatnim czasie pojawiła się taka para, że Werona aż zadrżała w posadach.
I tak oto mamy naszą współczesną Julię, a zarazem jej zupełne przeciwieństwo- Bellę Swan. Bohaterka, którą stworzyła autorka książki pt. Zmierzch, jest klasycznym przykładem gapowatości. Gdzie nie pójdzie- tam się przewróci, czego się nie dotknie- to potłucze, upuści, zniszczy. Zero makijażu, uczulenie na sukienki, wstążki i kokardki. I za to właśnie pokochały ją miliony dziewczyn na całym świecie, które czytając książkę identyfikowały się z nią, jej zwyczajnością i byciem sobą w każdej sytuacji. W końcu pojawiła się postać, nie tak odległa i wyidealizowana jak nieskazitelna Julia.
No i jest też ON – sprawca całego zamieszania – Edward.
Edward jest nieziemsko męski, nieziemsko szybki i ogólnie cały jest nieziemski, bo jest wampirem. Zakochuje się w dziewczynie, która mogłaby być jego daniem głównym lub deserem. No i gdzie tu naszemu Romkowi do obdarzonego super mocami Edzia… ?

ugryźć czy nie ugyźć? oto jest pytanie!!
O ile w starciu: Julia vs. Bella, można powiedzieć, że różnica jest niewielka, to w konfrontacji panów zdecydowanie wygrywa wampir. Potwierdzono to ogólnoświatową, masową Zmierzcho-manią. Na blogach, w gazetach, w telewizji, dosłownie wszędzie można ujrzeć fanatycznie zakochane i mdlejące na widok aktora odtwarzającego rolę Edwarda małolaty, które o Szekspirze prawdopodobnie jeszcze nie słyszały i być może już nigdy nie usłyszą.
Cała seria ma 4 części i ponieważ do wszystkich nabyto już prawa do ekranizacji, to dla dzisiejszych nastolatków właśnie ta para będzie przykładem tego idealnego uczucia. Miłości kwitnącej mimo barier (wampir i człowiek, czyli on wiecznie głodny i ona kusząca zakąska) i miłości, którą (gdy pominiemy pochodzenie Edwarda) możemy spotkać na każdym kroku, bo nie jest ona tak patetyczna i opisana szekspirowskim językiem jak historia kochanków z Werony.

wszystkie okładki powieści
Ale co by tu dużo mówić – obojętnie czy mu będzie na imię Romeo, Edward lub Tristan- byleby „mój Ci on był”!






















