idealny przepis na życie:

5 kg Gdyni, cztery szczypty zdjęć, dwie miarki kultury i wszystko doprawione dużą ilością włoskiego słońca…

(nie)zwykły poranek 29 Marzec 2009

Filed under: Bez kategorii — Lena @ 14:43

 

Godzina 9.05. Pętla autobusowa na Pustkach Cisowskich – początkowy przystanek trolejbusu nr 28. Kierowcy pośpiesznie biegnący do swoich pojazdów. Kolejny zwykły dzień pracy…ale ludzi jakby dużo mniej. Szczególnie na przystanku. A przecież jest czwartek. Gdzie młodzież debatująca na głos czy może jednak nie jechać do szkoły? Gdzie pani w czerwonym płaszczu, która codziennie jeździ o tej godzinie do pracy? Gdzie babcia z pieskiem wybierająca się na rynek po zakupy? Jeżdżąc trajtkiem przez cały rok i spędzając około pół godziny z tymi samymi osobami można się  do nich naprawdę przywiązać. I gdzie oni są?… Pusto, nienaturalnie cicho. Nawet wiatr wieje ospale!

 

Wsiadając przednimi drzwiami, żeby kupić bilet trzeba chwilę poczekać – kierowca właśnie wymienia cały kalendarz przylepiony do deski rozdzielczej. Nareszcie rusza.

 

            Godzina 9.13. Przystanek Chylonia Dworzec PKP. Spora grupa starszych ludzi wchodzi środkowymi drzwiami. Za zakrętem jest kościół, więc pewnie wszyscy po mszy. Mimo dziesięciu osób w trajtku wydaje się pusto. Wszystko w jego wnętrzu, jak i poza jego szybami, dzieje się powoli, bez pośpiechu, ludzie mówią szeptem jakby się bali obudzić ten śpiący świat. Dziwnie też, że nikt nie wypada zdyszany z pojazdu i nie biegnie na dworzec SKM w nadziei, że jednak kolejka chwilę poczeka, nie odjedzie narażając go na kolejne spóźnienie.

 

            Przystanek Morska-Estakada. Godzina 9.20. Tu już powinno być bardzo tłumnie. To miejsce, do którego zjeżdżają się autobusy z trzech dzielnic i często zmuszone są stać w kolejce, żeby podjechać do przystanku. Ale dziś wszystko rozczarowuje: chmurne, szare niebo, zbita szyba w wiacie i puszki do piwa porozrzucane dookoła i ta pustka… tylko kolorowy balonik przywiązany do kiosku dyga niespokojnie. Nawet ta wsiadająca para zakochanych. Taka mdła, niewyraźna… Sceny jak z taniego horroru. Brakuje tylko zombie. Ale i na nich nie trzeba długo czekać…

 

             Godzina 9.23 trolejbus podjeżdża do przystanku Akademii Morskiej. Widać od razu, że okolica akademikowa i w nocy ruch był duży, bo i ludzie na przystanku w odpowiednim wieku, i te dwa kosze na śmieci odpowiednio napełnione studenckimi specjałami:  butelki, butelki, puszki i jeszcze raz butelki. Jednak osobom czekającym na przystanku zdecydowanie bliżej jest dziś do wspomnianych zombie niż przykładnych studentów. Zdecydowanie wczoraj w nocy odbył się bal przebierańców. A według nich najwyraźniej jeszcze trwa. Wsiedli głośno a usiedli jeszcze głośniej. W końcu kwestia, że ten z piracką opaską na jedno oko nie może usiąść koło tej ze skrzydełkami wróżki na kurtce, bo ona dziś obiecała towarzyszyć temu co siedzi w kucharskiej czapce, wymaga głośnego i  zdecydowanego tonu. Grupa starszych  pasażerów przerwała swoją dyskusję, pokiwała głową i westchnęła: „ Ach ta dzisiejsza młodzież…”. Trajtek rusza według rozkładu.

 

Godzina 9.27. Przystanek Batory. Wszyscy jak jeden mąż wysiadają tutaj. W centrum zdecydowanie więcej się dzieje. Sporo ludzi snujących się po ulicach. W grupach lub parami. Nie ma nikogo kto by szedł samotnie. Większość podąża w kierunku peronów Gdyni Głównej. Zmęczeni, ale szczęśliwi wracają do domów. Autobusy już trochę bardziej zapełnione. Miasto powoli się budzi, ale wygląda, że wolałoby jeszcze pospać. W końcu wczoraj w nocy tętniło życiem jak nigdy. Jak nigdy a raczej: jak co roku w ten wyjątkowy dzień. Gdzieniegdzie można  znaleźć kawałki petard lub porozrzucane, plastikowe kubeczki. Służby porządkowe musiały się sporo w nocy napracować, skoro miasto o tej godzinie wygląda całkiem czysto i spokojnie.

 

Cisza i spokój nie trwają wiecznie. Przez park przy Teatrze Muzycznym wiodący do plaży śmignęła znajoma czapka kucharska i skrzydełka wróżki. Głośno się śmiejąc, razem z całą grupą, szli dalej świętować. Dla nich poranek 1 stycznia był tylko dalszym ciągiem trwającej od wczorajszego popołudnia zabawy.

 

 W końcu  Nowy Rok jest tylko raz w roku.

 

 

dziennikarstwo

 

Lena

 

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.